Mundurowi uratowali sarnę w Pyskowicach
Wchodzenie na zamarznięty zbiornik wodny może skończyć się tragicznie. Pokazuje to wtorkowa historia z powiatu gliwickiego. Strażacy nie musieli interweniować w związku z nierozumnym zachowaniem człowieka. Główną bohaterką zdarzenia została... sarna.
6 stycznia w godzinach popołudniowych dyżurny Stanowiska Kierowania Komendanta Miejskiego PSP otrzymał informację o zwierzęciu uwięzionym na terenie zbiornika wodnego. Pod sarną załamał się lód na jeziorze Dzierżno Małe w Pyskowicach niedaleko ulicy Młyńskiej. Na miejsce wysłano dwa zastępy. Interweniowali mundurowi z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej PSP w Pyskowicach. Czworonóg utknął w wodzie 100 metrów od brzegu. Na pomoc pospieszyli mu strażacy, używając technik oraz sprzętu do ratownictwa lodowego. Sarna została ewakuowana w bezpieczne miejsce.
Wielkie podziękowania dla strażaków, ale także osób zgłaszających zdarzenie - za czujność i obywatelską postawę. To dobra okazja, by przypomnieć: lód na zbiornikach i ciekach wodnych nigdy nie jest w pełni bezpieczny - ani dla ludzi, ani dla zwierząt. Dbajmy o siebie i reagujmy, gdy ktoś potrzebuje pomocy - stwierdzają urzędnicy miejscy.

Strażacy przypominają, że wchodzenie zimą na zamarznięty zbiornik to bardzo ryzykowna decyzja. Takie zachowanie może skończyć się nawet tragicznie. W przypadku załamania się lodu warto pamiętać o podstawowych zasadach. Należy szeroko rozłożyć ręce i próbować chwycić się tafli. Ważna jest też praca nóg jak przy pływaniu, by spróbować wypchnąć ciało z wody. Do brzegu trzeba wracać tą samą drogą, licząc na to, że lód pozostanie wystarczająco gruby. Trasę należy pokonać czołgając się, bo wstanie na nogi może zbyt mocno obciążyć powierzchnię.
Może Cię zainteresować:
Brawurowa akcja gliwickich policjantów. Eskortowali samochód, w którym podróżował chory chłopiec
Może Cię zainteresować: